Nowości

hotel konferencje |joga kraków |fotograf goleniów

Położenie przedstawiało się


„Położenie przedstawiało się dość smętnie. Obaj nasi karpaccy „eksperci" zaczęli powątpiewać, czy potok w dolince był rzeczywiście tym, który na mapie oznaczony jest nazwą Heczka Megła. Ktoś wyraził przypuszczenie, że opisawszy kolisko, wróciliśmy nad górny bieg Swicy.
Tak czy inaczej, należało niezwłocznie zdecydować, co robić dalej. Beznadziejność nocnych poszukiwań była aż nadto oczywista, postanowiliśmy przeto zejść z siodła w stronę dolinki i pod osłoną zbocza doczekać się dnia.
Ślizgając się co chwila, potykając o korzenie drzew, zeszliśmy w dół paręset metrów. Było niepodobieństwem wyszukać w ciemnościach na stromym stoku większy poziomy uskok terenu, zdatny na biwak. Deszcz pomieszany ze śniegiem, wzmagając się ciągle, przeszedł w końcu w ulewę.
Kontynuowanie zejścia groziło połamaniem nóg, przeto znalazłszy przy pomocy konającej latarki mały próg, utworzony przez korzenie paru świerków i płat błotnistej ziemi, postanowiliśmy tutaj spędzić noc. Szczupłość miejsca zmuszała nas do skręcania ciała w niewygodne, nieprawdopodobne pozy. Każdy gwałtowniejszy ruch powodował ześlizgiwanie się po zboczu.
Inżynier S. i kapral C. zabrali się do zbierania suszu i rozniecenia ogniska. Protestowałem słabo i raczej tylko dla zasady przeciwko podobnemu naruszaniu regulaminu zielonej granicy. Przemoczeni do suchej nitki szczękaliśmy zębami z zimna. Jeśli naprawdę zabłądziliśmy, dzień jutrzejszy mógł wymagać od nas znacznych wysiłków. Było przeto niezbędne w tych warunkach zachować resztki fizycznej sprawności. Jak gdyby dla rozproszenia ostatnich zastrzeżeń, zawył lodowaty wicher i ulewa przeszła w rzęsisty grad. Jakimś cudem kapral C. potrafił rozpalić ognisko, pomimo strug wody spływającej zboczami i lejącej się z otwartych upustów niebieskich. Długo się mozolił, aż wreszcie płomień strzelił wysoko w górę.“(1)

| Na strzelnicy zabrania się >>>>

kasyno |naszyjniki |włodarzewska deweloper